Szkoła Duszpasterzy Młodzieży. “Tu się pracuje na żywym organizmie”

Od trzech lat duszpasterze młodzieży - księża i siostry zakonne - w formie nowoczesnych warsztatów i pod okiem profesjonalistów z różnych dziedzin, pracują nad swoim rozwojem i kompetencjami, by lepiej działać wśród młodych • Po to właśnie na Akademii Katolickiej w Warszawie powstała Szkoła Duszpasterzy Młodzieży • Jak to działa?

– Co roku w Kościele obchodzimy Dzień Młodzieży. Często jest to uroczystość dość sztywna, szuka się na siłę jakichś propozycji dla młodych, żeby ich zgromadzić. Trzeba jednak pamiętać, że życie duchowe, dojrzewanie do dorosłości, nie polega na eventach, a codziennej pracy. A w tym przypadku za tą codzienną pracą stoją katecheci, duszpasterze, liderzy wspólnot. Często od nich zależy duchowa przyszłość młodego człowieka – mówi KAI ks. Janusz Stańczuk z Akademii Katolickiej w Warszawie.

Szkoła Duszpasterzy na tej uczelni powołana została trzy lata temu. „Wcześniej już były przez kilka lat różnego rodzaju kursy np. liderów nowej ewangelizacji. Ta szkoła jest aktualnie najbardziej wyspecjalizowanym kursem komunikacji z młodymi ludźmi. Sam przez ponad 20 lat byłem katechetą, wikariuszem, pracowałem z wieloma wspólnotami młodzieżowymi i zauważyłem, jak szybko ten świat się zmienia, jak zmienia się język. Ale tęsknota za miłością, zrozumieniem i akceptacją u młodych wciąż jest ta sama. Trzeba umiejętnie wyjść naprzeciw ich potrzebom” – dodaje ks. Stańczuk.

Siostra Rut Manthej, Uczennica Krzyża ze Szczecina, pracuje w duszpasterstwie młodych na poziomie ogólnodiecezjalnym. Prowadzi czuwania nocne i spotkania dla dziewcząt – „Soboty z Maryją”, oraz chłopców – „Soboty z Józefem”, a także spotkania formacyjne dla młodzieży związanej z charyzmatem Uczennic Krzyża, rekolekcje i różne spotkania dla młodych.– Szukałam takiej oferty. Gdy zaangażowano mnie w duszpasterstwo młodych po dwuletniej przerwie, wiedziałam, że przy szybko zmieniającej się rzeczywistości potrzebuję pewne rzeczy nadrobić i nad sobą popracować. Jeżeli chcę coś konkretnego zaproponować młodym, muszę sama się wydoskonalić. Trafiłam na reklamę Szkoły Duszpasterzy, dokładnie przeanalizowałem program. Tym, co mnie przekonało najbardziej, była forma warsztatowych zajęć. Do teorii każdy ma dostęp w bibliotece, a tu pracuje się konkretnie na żywym organizmie, można przepracować razem różne kwestie, pracować przede wszystkim nad sobą, by lepiej, zdrowiej, uczciwiej i kompetentnie służyć – opowiada szczecińska duszpasterka młodzieży.

S. Rut jest już na drugim roku Szkoły. Jak mówi, po pierwszym roku wiedziała, że całkowicie zrealizowano jedno z jej oczekiwań – zmianę języka komunikacji. Doświadczyła tego, że w duszpasterstwie zdarzała się komunikacyjna blokada, wzajemne niezrozumienie. „Szkoła nauczyła mnie nowego języka komunikacji i bardzo dobrze sprawdza mi się to w praktyce duszpasterskiej. Jestem bliżej młodych. Szybciej potrafię wyczuć czy to, co mówię, jest komunikatywne. Ważne dla mnie było też wypracowanie umiejętności słuchania. I często zaskakiwało mnie, jak duży potencjał mają młodzi, jak są twórczy, jak dobre pomysły mają, które można pomóc im po prostu realizować. Nie narzucam żadnych wizji, a towarzyszę” – opowiada s. Rut.

Ks. Piotr Jarosiewicz z diecezji drohiczyńskiej jest duszpasterzem młodzieży i asystentem KSM. Aktualnie jest na 2 roku Szkoły Duszpasterzy. Zapytany, czy seminarium duchowne nie wystarcza do bycia dobrym duszpasterzem, powiedział, że skończył seminarium duchowne, a nawet doktorat, jednak jeśli jest możliwość dalszej formacji, wymiany aktualnymi doświadczeniami, przyjęcia dobra realizowanego np. w innych diecezjach, nie byłoby roztropne nie korzystanie z tego i nie pomnażanie tych dóbr. Wskazał, że dzięki relacjom zawiązanym w Szkole Duszpasterzy już udaje się realizować pewne wspólne przedsięwzięcia i projekty.– Mamy nieustannie szukać nowych sposobów dotarcia do młodzieży, która się zmienia i w świecie jest postawiona w różnych rzeczywistościach. Młodzi mają też duże oczekiwania. Musimy szukać nowych sposobów dotarcia do nich, nowych form, którymi doprowadzimy ich do Chrystusa. Bo to jest nasz cel – mówi ks. Jarosiewicz.

Ważną rzeczywistością, towarzyszącą Szkole Duszpasterzy, jest powstające wokół niej środowisko. – Mamy coraz większe zaufanie do siebie, między nami dzieje się ciekawy i twórczy proces. Idąc na pierwszy rok zastanawiałem się, czego się nauczyć, by dotrzeć do młodzieży. Okazało się, że najpierw sam w sobie mam sporo do przepracowania, że muszę poznać swoje granice, język, sposób bycia, również swój potencjał. To był rok systematycznej pracy nad sobą. Celem tej pracy jest to, by nie dawać młodym siebie, a prowadzić ich do Chrystusa. Nie mają iść za mną, a za Chrystusem. Tego się uczę, że im bardziej odkryję swoją tożsamość, tym lepiej będę w stanie dawać młodym Chrystusa – mówi drohiczyński duszpasterz.

Ks. Jarosiewicz w swojej diecezji jest również odpowiedzialny za formację młodych księży. Po doświadczeniu Szkoły Duszpasterzy chce sprowadzić do Drohiczyna kadrę, żeby sami mogli też doświadczyć tego profesjonalizmu i dobra.

Na trzecim roku Szkoły Duszpasterzy jest ks. Łukasz Knieć z Opola, diecezjalny duszpasterz młodzieży. „Nabrałem mocnego przekonania, że aby być dobrym duszpasterzem młodzieży, trzeba mieć duże kompetencje. To najbardziej mną kierowało” – opowiada.

– Najbardziej szkoła przekłada się na relacje i to jest dla mnie najpotrzebniejszy owoc spotkań. Gdy dziś jestem przy młodych ludziach, mam wrażenie, że jestem bliżej, mam większą zdolność do empatii, większe zrozumienie horyzontów młodego człowieka. Również większą kompetencję w rozumieniu dynamiki grupy, której towarzyszę, co też ma duże znaczenie dla duszpasterza czy lidera – mówi ks. Knieć. – W duszpasterstwie narzędziami jesteśmy my. Im bardziej staję się kompetentny, świadomy siebie, swoich potrzeb, ale też zalet, słabości i ograniczeń, moja komunikacja będzie dużo bardziej autentyczna i skuteczna. Ta szkoła to duża praca nad osobistym rozwojem, by móc dobrze wspierać rozwój młodych i im mądrze towarzyszyć – dodaje.

Ks. Janusz Stańczuk podkreśla, że polska młodzież nie jest „łatwa”, co pokazują różne badania. „Dramatyczne są badania optymizmu życiowego, tragiczna jest sytuacja z próbami samobójczymi. Te statystyki są dla nas wyzwaniem. Wierzę, że na to wszystko odpowiedzią jest Chrystus i Jego Ewangelia radości, mocy życiowej, optymizmu. Trzeba pracować nad tym, i tego chcemy tu uczyć, by młodym ta radość Ewangelii się udzieliła. Nie chodzi o konkurowanie z tym, co daje świat, a formowanie młodych do wolności i wskazywania im również możliwości wyboru Chrystusa oraz dobra stojącego za tym wyborem” – wskazuje ks. Stańczuk.

– Badania pokazują, że młodzi ludzie szukają duchowości, że jest w nich dostrzegalna tęsknota za Bogiem, a z drugiej strony jest ich coraz mniej w Kościele, jakby ten Kościół nie był dla nich miejscem spotkania z Bogiem. Dlatego uznałem, że warto przemyśleć, jak przygotować albo „przebudować” część duszpasterzy po to, żeby tę tęsknotę za Bogiem młodzi mogli zrealizować. Bo najwidoczniej coś z nami, duszpasterzami, jest nie tak, skoro nie potrafimy znaleźć wspólnego języka albo nie potrafimy być dobrymi świadkami, a może nie mamy właściwych narzędzi. To pokazuje konieczność dobrego przygotowania duszpasterzy do profesjonalnej pracy z młodzieżą, która stanowi przecież specyficzną, niejednorodną i ciągle zmieniającą się grupę – mówił w rozmowie z KAI ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Akademii Katolickiej w Warszawie.

KAI