Pełna kontrastów Portugalia czeka na przyjazd Franciszka. Za kilka dni rozpoczną się uroczystości w Fatimie

Uważana powszechnie za katolicką Portugalia jest krajem kontrastów, nie tylko w polityce i gospodarce, ale również w samym Kościele ♦ W ciągu niespełna dekady Portugalia, znana z odwiedzanej rocznie przez 6 mln pielgrzymów z całego świata Fatimy, stała się jednym z najbardziej liberalnych państw świata w sensie antychrześcijańskim ♦ Okazję do mobilizacji dla portugalskiego Kościoła stanowi papieska pielgrzymka przypadająca na 12 i 13 maja

Uważana powszechnie za katolicką Portugalia jest krajem kontrastów, nie tylko w polityce i gospodarce, ale również w samym Kościele. Na kilka dni przed przybyciem papieża do Fatimy – który przebywać tam będzie 12 i 13 maja w związku ze 100.leciem objawień Fatimskich – eksperci wskazują, że Kościół w tym sekularyzującym się kraju czeka wiele wyzwań, m.in. w pracy z młodzieżą oraz w budowaniu relacji z politykami.

Poza wciąż silnym przywiązaniem mieszkańców Polski i Portugalii do katolicyzmu oba kraje idą w dwóch różnych kierunkach pod względem ustawodawstwa. W ciągu niespełna dekady Portugalia, znana z odwiedzanej rocznie przez 6 mln pielgrzymów z całego świata Fatimy, stała się jednym z najbardziej liberalnych państw świata w sensie antychrześcijańskim. W 2007 r. wprowadzono aborcję na życzenie, w 2010 r. śluby homoseksualistów, w kolejnych latach prawo do adopcji dzieci przez pary tej samej płci, a także zalegalizowano instytucję surogatki. Od kilku miesięcy parlament pracuje nad projektem ustawy o legalizacji eutanazji, co jest surowo krytykowane przez hierarchię katolicką, na czele z patriarchą Lizbony kard. Manuelem Clemente.

Portugalia katolicka?

Dominującą religią w Portugalii jest katolicyzm. Z okazji świąt religijnych odbywają się liczne procesje. Szczególnie hucznie obchodzone są święta ku czci miejscowych patronów. Jednakże pomimo rzucających się w oczy przejawów religijności, Portugalia w znacznym stopniu doświadcza sekularyzacji. Z informacji zebranych podczas Narodowego Spisu Powszechnego w 2011 r. wynika, że tylko około 19 proc. tamtejszych katolików bierze udział we niedzielnej Mszy św. i regularnie przyjmuje sakramenty.

Według danych watykańskich z końca 2015 r., katolicy stanowią 88,7 wśród 10,3 mln mieszkańców Portugalii. W 21 diecezjach jest ponad 4,4 tys. parafii i niemal 2,3 tys. innych ośrodków duszpasterskich. Dane z marca br. wskazują, że posługę duszpasterską pełni tam 49 biskupów, 3,4 tys. księży (w tym 900 zakonnych) i 360 diakonów stałych. Jeden kapłan musi więc obsłużyć średnio dwa ośrodki duszpasterskie. Jest też ponad 200 braci i 4,6 tys. sióstr zakonnych, pół tysiąca członków instytutów świeckich, ponad 5 tys. misjonarzy świeckich i niemal 59 tys. katechetów. Gdy chodzi o powołania, w Portugalii jest ponad 550 alumnów wyższych seminariów duchownych. W niższych seminariach uczy się prawi 200 chłopców.

Kościół prowadzi liczne placówki oświatowe i wychowawcze: 760 przedszkoli i szkół podstawowych (ponad 73 tys. uczniów), 61 szkół średnich (23 tys. uczniów) i 26 wyższych (ponad 18 tys. studentów). Jest aktywnie obecny również na polu służby zdrowia i opieki społecznej z 44 szpitalami, 105 ośrodkami zdrowia, 63 leprozoria, niemal tysiąc domów dla osób starszych, chorych i niepełnosprawnych, ponad 650 sierocińców i żłobków, 37 ośrodków specjalnych i reedukacyjnych, a także 500 innych różnego rodzaju placówek, służących społeczeństwu.

Czerwona kartka od papieży

Na kilka dni przed wizytą Franciszka w Fatimie portugalski Kościół jest bardziej widoczny niż zazwyczaj, głównie dzięki licznym pielgrzymkom docierającym do tego sanktuarium maryjnego. Wśród pątników widać także młodzież, która jednak nieczęsto obecna jest podczas niedzielnych Mszy świętych.

Pierwszy na zjawisko opuszczającej parafie młodzieży zwrócił uwagę portugalskim biskupom w 2007 r. papież Benedykt XVI podczas ich wizyty ad limina w Watykanie. Zalecił, aby wdrażać nowe formy duszpasterskie, zatrzymując tym samym nieliczną w codziennym życiu wspólnot parafialnych młodzież. Niestety, niewiele zrobiono w tym kierunku.

Kiedy jesienią 2015 r. ponownie portugalska hierarchia zawitała do Watykanu, również Franciszek zwrócił uwagę na „uciekających z kościołów” kraju młodych ludzi. Wprawdzie w Portugalii nie brakuje wspólnot parafialnych, w których aktywnie działają młodzi, a także ruchów i grup modlitewnych, ale nie są one zbyt powszechne.

– Część portugalskiej młodzieży chętnie wyjeżdża na wolontariat do byłych portugalskich kolonii w Afryce i Ameryce Południowej. Przykładem może być ruch misyjny Jovens Sem Fronteiras, powiązany z duchaczami. Młodzi chętnie też jeżdżą do Taizé, a także na organizowane przez tą wspólnotę Europejskie Spotkania Młodych. Niestety, o ile w pierwszym przypadku osoby po powrocie do swoich domów angażują się w życie lokalnych społeczności i parafii, o tyle młodzi związani z Taizé chodzą raczej swoimi ścieżkami, z dala od kościołów – powiedziała KAI katolicka działaczka z Lizbony Ana Silva.

Młodzież priorytetem

Na współpracę z młodzieżą otwarty jest szczególnie kard. Clemente, który w kwietniu br. został wybrany, na drugą kadencję, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Portugalii. Jak zapewnił zaraz po swoim wyborze, w najbliższych latach biskupi dołożą starań, m.in. w pracy duszpasterskiej z młodzieżą. 69-letni kard. Clemente, który przewodzić będzie biskupom do 2020 r., po raz pierwszy został wybrany przewodniczącym portugalskiego episkopatu w 2013 r., po rezygnacji kard. José Policarpo. Był wówczas biskupem diecezji Porto. W 2014 r. został arcybiskupem Lizbony, a rok później otrzymał nominację kardynalską.

W ocenie Madaleny Resende, politolożki z Uniwersytetu Nowego w Lizbonie, portugalska hierarchia tradycyjnie pozostaje w cieniu autorytetu patriarchy Lizbony. Przypomniała, że w okresie, w którym władzę w metropolii sprawował kard. Policarpo, Kościół w tym iberyjskim kraju obrał bardziej liberalny kurs.

Z opinią tą zgadza się Ana Silva, wskazując, że kard. Clemente może wykorzystać swoją silną pozycję w portugalskim episkopacie do wdrażania swoich planów odnośnie np. młodzieży. Zauważyła, że od lat ma on doskonałą komunikację z portugalską młodzieżą. – Kiedy przed blisko dwoma laty zbliżały się w Taizé uroczystości 10. rocznicy śmierci br. Rogera, kard. Clemente zorganizował autobusy, które zabrały lizbońską młodzież do tej burgundzkiej wioski i im towarzyszył.

Przewodniczący portugalskiego episkopatu w czasie swojej pierwszej kadencji skoncentrował się na pracy na rzecz rozwijania przeżywającego kryzys duszpasterstwa w stołecznej aglomeracji. Pod koniec ub.r. zwołał synod diecezjalny, którego konstytucja zaleca działania służące odnowie lokalnego Kościoła. Dokument ten – zgodnie z priorytetami nowej ewangelizacji – proponuje wspólnotom katolickim wyjście poza własne otoczenie, wskazując na potrzebę bycia tam, gdzie cierpi drugi człowiek, np. bezrobotny lub chory. Konstytucja zachęca wiernych do „wyjścia w towarzystwie Chrystusa na spotkanie wszystkich peryferii społecznych i geograficznych”, zalecając szczególną koncentrację na ubogich i osobach wykluczonych.

Zdaniem innego katolickiego działacza z portugalskiej stolicy Miguela Monteiro, naśladowanie wskazań papieża Franciszka dotyczących „wychodzenia na peryferie” nie jest jednak łatwe w „kastowych” realiach portugalskiego społeczeństwa.

Szkoły katolickie, czyli elitarne?

Miguel Monteiro, absolwent katolickiego liceum Externato da Luz w Lizbonie uważa, że w Tagu upłynie jeszcze wiele wody, zanim podział na bogatych i biednych zatrze się w Portugalii, o ile w ogóle jest to możliwe. Stołeczny ekonomista wskazuje, że podział na „kasty” tworzy się już na poziomie szkół podstawowych, wśród których prym wiodą drogie placówki prowadzone przez katolickie zgromadzenia zakonne.

– W elitarnych placówkach oświatowych, które są niejako wstępem do dużych karier, trudno szukać dzieci imigrantów, czy osób o innym niż biały kolorze skóry. A to wpływa na utrzymującą się od dekad kastowość. W Portugalii istnieją wąskie elity. Ważnym elementem przynależności do nich jest ścieżka edukacji. Do kluczowych stanowisk zwykle dochodzą ludzie, którzy ukończyli prestiżowe, prywatne koledże i uniwersytety – wyjaśnił Monteiro, wskazując, że jedną z takich instytucji jest Portugalski Uniwersytet Katolicki (PUK) w Lizbonie. Uczelnia ta uważana jest za jedną z najlepszych w kraju.

Monteiro twierdzi, że stołeczny uniwersytet katolicki nie reprezentuje jednak bynajmniej katolickości znanej z Polski, gdzie to co „katolickie” należałoby uznać za powszechne i łatwo dostępne, a nie elitarne. Wskazuje, że opłaty na tej prywatnej uczelni są wysokie, a dostęp uzależniony od dobrych wyników w nauce, a także zamożności rodzin.

Większa rola świeckich

Portugalscy biskupi pragną większej obecności Kościoła na uczelniach poprzez ludzi świeckich. Jesienią poinformowali, że podjęte zostaną działania, aby zintensyfikować obecność katolicyzmu na uniwersytetach i politechnikach tego kraju. Proces ten ma odbywać się zarówno poprzez zwiększenie liczby księży pracujących na wyższych uczelniach, jak i poprzez włączenie do współpracy w ramach ewangelizacji pracowników naukowych.

Biskup pomocniczy Lizbony Joaquim Mendes ujawnił, że odzew środowiska wykładowców akademickich na kooperację z duszpasterstwami działającymi na uczelniach jest bardzo pozytywny. Hierarcha przyznał, że zadeklarowanie się pracowników naukowych jako osób wierzących nie uderza w rozdział Kościoła od państwa. Podkreślił, że wsparcie świeckich wykładowców jest niezbędne w procesie ewangelizowania na portugalskich uniwersytetach. – To oni lepiej znają studentów, mając z nimi bezpośredni kontakt. Mogą im przekazywać pewne postawy, świadczyć o swojej wierze. Dlatego większe zaangażowanie świeckich wykładowców we współpracę z kapelanami akademickimi może być nieocenioną pomocą w ewangelizacji studentów – wyjaśnił bp Mendes.

Z kolei ks. Eduardo Duque, szef Krajowego Duszpasterstwa Uczelni Wyższych (SNPES) przyznał, że plan pracy z młodzieżą na rok akademicki 2016/17 jest w Portugalii, jak nigdy wcześniej, skierowany na współpracę z tymi osobami z kadry profesorskiej, które deklarują się jako katolicy. – Chcemy, aby każdy z nich dawał jedynie świadectwo swojej wiary, aby nie wstydził się jej – dodał ks. Duque.

Fatimskie spoiwo

Okazję do mobilizacji dla portugalskiego Kościoła stanowi papieska pielgrzymka przypadająca na 12 i 13 maja. W przygotowania do tego największego od wizyty Benedykta XVI w 2010 r. wydarzenia, włączył się również socjalistyczny rząd Antonio Costy. Choć przybycie Franciszka nie będzie miało charakteru wizyty państwowej, to władze w Lizbonie ogłosiły 12 maja dniem wolnym od pracy w portugalskim w sektorze publicznym. Tym samym centrolewicowy gabinet pozytywnie odpowiedział na wystosowany w połowie kwietnia przez biskupa diecezji Leiria-Fatima António Marto apel. Hierarcha wskazał, że ustanowienie piątku 12 maja dniem wolnym od pracy pozwoliłoby większej liczbie mieszkańców tego kraju śledzić wizytę Ojca Świętego.

Choć Carmo Rodeia, rzecznik prasowa sanktuarium w Fatimie powiedziała KAI, że władze samorządowe tej miejscowości spodziewają się ponad miliona uczestników, to trudno jest dokładnie określić liczbę pielgrzymów. Wielu z nich przybędzie nie tylko ze względu na obecność papieża, ale z powodu zaplanowanej na 13 maja kanonizacji błogosławionych Franciszka i Hiacynty Marto, dzieci, które w 1917 r. uczestniczyły w objawieniach maryjnych w tej portugalskiej miejscowości.

– Zbliżające się centralne obchody stulecia objawień w Fatimie uaktywniły już wiele osób w naszym kraju. Z racji masowej liczby turystów napływających tam z całego świata, których w całym roku może być nawet ponad 8 mln, skorzysta na tym również portugalska gospodarka. Być może właśnie dlatego głosy sprzeciwu w sprawie pomocy władz państwowych w organizacji pielgrzymki papieskiej są znikome – odnotował Miguel Monteiro.

W gronie ponad 90 różnych nacji docierających do Fatimy dominują właśnie Portugalczycy. Przewodzą oni zarówno pod względem liczby osób przybywających w grupach zorganizowanych, jak i indywidualnie. Z danych sanktuarium wynika, że spośród blisko 4400 grup docierających w ciągu roku do tej portugalskiej miejscowości aż 1600 to rodzime pielgrzymki.

Dobrze w statystykach tych wypadają też Polacy, którzy są po Hiszpanach i Włochach, trzecim narodem najczęściej odwiedzającym Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie. Ich liczba powinna zwiększyć się szczególnie w 2017 r. w związku z obchodzonym właśnie rokiem jubileuszowym i wizytą papieża Franciszka. Z zaprezentowanych w marcu br. przez sanktuarium danych wynika, że w ub.r. dotarło tam ponad 11,4 tys. pielgrzymów z Polski. To jednak tylko część Polaków, którzy w minionym roku odwiedzili to portugalskie miasto, a eksperci szacują, że ich łączna liczba mogła przekroczyć 13 tys., gdyż szacunki obejmują tylko osoby przybywające w grupach. Najliczniejszą nacją zagraniczną Polakami byli w Fatimie Hiszpanie oraz Włosi – odpowiednio po 32,3 tys. i 13,2 tys.

Z szacunków władz sanktuarium wynika, że także w całym ostatnim dziesięcioleciu Polacy byli trzecią zagraniczną narodowością najliczniej docierającą do Fatimy. Rekordowym pod względem ich obecności był 2010 r., kiedy to dotarło tam ponad 35 tys. pielgrzymów z Polski. Jednym z powodów tak dużej frekwencji była wizyta papieża Benedykta XVI w tym sanktuarium maryjnym.

KAI