„Być razem”. Katecheza papieża o rodzinie

O znaczeniu rodzinnego bycia razem mówił Franciszek podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Podkreślił potrzebę rozmawiania przy wspólnym stole, ale wskazał także na znaczenie wspólnego udziału w Eucharystii – świętej uczty, „która jest w stanie stworzyć komunię nieustannie nową ze swoją mocą, która włącza i zbawia”. Słów Papieża na placu św. Piotra wysłuchało około 15 tys. wiernych.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry,

Dzisiaj zastanowimy się nad pewną cechą charakterystyczną życia rodzinnego, której uczymy się od pierwszych lat życia: bycia razem, czyli postawy dzielenia się dobrami życia i radości, że możemy to czynić. Ale dzielenie się, umiejętność dzielenia się to cenna cnota! Jej symbolem, jej „ikoną” jest rodzina zgromadzona wokół stołu domowego. Dzielenie się posiłkiem – a zatem nie tylko żywnością, ale także uczuciami, opowiadaniami, wydarzeniami… – to doświadczenie podstawowe. Kiedy jest jakieś święto, urodziny, rocznica, spotykamy się przy stole. W niektórych kulturach czyni się to także w chwilach żałoby, aby być blisko osób pogrążonych w smutku po stracie członka rodziny.

Bycie razem jest pewnym termometrem mierzącym zdrowie relacji: jeśli jest w rodzinie coś, co nie gra, lub jakaś ukryta rana, przy stole rozumie się to natychmiast. Rodzina, która prawie nigdy nie jada razem, albo w której przy stole się nie rozmawia, ale ogląda telewizję czy smartfon, to rodzina „mało rodzinna”. Kiedy dzieci przy stole nie mogą się oderwać od komputera, czy telefonu komórkowego, nie słuchają siebie nawzajem, to nie jest rodzina, ale pensjonat.

Wszyscy wiemy, że chrześcijaństwo ma szczególne powołanie do bycia razem. Pan Jezus bardzo chętnie nauczał przy stole, a czasami ukazywał królestwo Boże jako uroczystą ucztę. Jezus wybrał także wieczerzę, aby na niej przekazać uczniom swój testament duchowy, streszczony w geście upamiętniającym Jego ofiarę: dar swojego Ciała i swojej Krwi jako pokarm i napój zbawienia, które posilają miłość prawdziwą i trwałą.

W tej perspektywie możemy powiedzieć, że rodzina jest „u siebie w domu” na Mszy św., dlatego właśnie, ponieważ przynosi na Eucharystię swoje doświadczenie bycia razem i otwiera je na łaskę powszechnego bycia razem, miłości Boga wobec świata. Uczestnicząc w Eucharystii, rodzina zostaje oczyszczona od pokusy zamknięcia się w sobie samej, umocniona w miłości i poszerza granice swego braterstwa zgodnie z sercem Chrystusa.

W naszych czasach, naznaczonych wielu zamknięciami i zbyt wieloma murami bycie razem zrodzone przez rodzinę i poszerzane przez Eucharystię staje się kluczową szansą. Eucharystia i karmiące się nią rodziny mogą przezwyciężać zamknięcia i budować pomosty akceptacji i miłości. Tak, Eucharystia Kościoła rodzin zdolnych do przywrócenia wspólnocie czynnego zaczynu bycia razem i wzajemnej gościnności jest szkołą ludzkiej integracji, która nie obawia się wyzwań! Nie ma takich maluczkich, osieroconych, słabych, bezbronnych, poranionych i rozczarowanych, zrozpaczonych i opuszczonych, których eucharystyczne bycie razem rodzin nie mogłoby nakarmić, pokrzepić, ochronić i ugościć.

Pamięć cnót rodzinnych pomaga nam zrozumieć. My sami poznaliśmy i nadal poznajemy, jakie cuda mogą się zdarzyć, gdy matka spogląda i dostrzega, stara się i troszczy o dzieci innych ludzi, a nie tylko o własne. Do niedawna wystarczała jedna matka dla wszystkich dzieci na podwórku! Wiemy też dobrze jaką moc nabiera lud, którego ojcowie gotowi są stanąć w obronie dzieci wszystkich, bo uważają dzieci za dobro niepodzielne, które chronią z radością i dumą.

Dziś wiele sytuacji społecznych stawia przeszkody rodzinnemu byciu razem. To prawda nie jest to dziś łatwe. Musimy znaleźć sposób, aby je odzyskać. Przy stole trzeba rozmawiać, słuchać siebie nawzajem, żadnego milczenia, które nie jest milczeniem mniszek, ale milczeniem egoizmu – każdy tkwi przy swoim, – czy to telewizji czy też komputerze, ale wcale się nie rozmawia – nie! Żadnego milczenia, trzeba przywrócić to rodzinne bycie razem, chociaż dostosowując je do naszych czasów. Zdaje się, że przyjazne bycie razem stało się czymś, co się kupuje i sprzedaje, ale w ten sposób stało się ono czymś innym. Także pożywienie nie zawsze jest symbolem sprawiedliwego podziału dóbr, zdolnego by dotrzeć do osób, które nie mają ani jedzenia ani też miłości. W krajach bogatych jesteśmy skłonni do wydawania pieniędzy na nadmierne pożywienie, a następnie dążymy do zrzucenia nadwagi. Ta bezsensowna sprawa odwraca naszą uwagę od prawdziwego głodu, ciała i duszy. Kiedy nie ma bycia razem, pojawia się egoizm, każdy myśli o sobie. Zwłaszcza, że reklama sprowadziła głód do marzenia o przekąskach i chęci na słodycze. Tymczasem zbyt wiele braci i sióstr nie ma miejsca przy stole. To hańbiące!

Patrzymy na tajemnicę uczty eucharystycznej. Pan łamie swoje Ciało i przelewa swoją Krew za wszystkich. Doprawdy nie ma takiego podziału, który mógłby się oprzeć tej Ofierze komunii; tylko postawa fałszu, współudziału ze złem może z niej wykluczyć. Każde inne oddalenie nie może się oprzeć bezbronnej mocy tego chleba łamanego i tego przelanego wina, sakramentu jedynego Ciała Pańskiego. Żywe i życiodajne przymierze rodzin chrześcijańskich, które poprzedza, wspiera i obejmuje w dynamizmie swej gościnności codzienne trudy i radości, współpracuje z łaską Eucharystii, która jest w stanie stworzyć komunię nieustannie nową ze swoją mocą, która włącza i zbawia.

Właśnie w ten sposób rodzina chrześcijańska ukaże szerokość swego prawdziwego horyzontu, który jest horyzontem Kościoła, Matki wszystkich ludzi, wszystkich opuszczonych i zepchniętych na margines, we wszystkich narodach. Módlmy się, aby to rodzinne bycie razem mogło wzrastać i dojrzewać w okresie łaski zbliżającego się Jubileuszu Miłosierdzia. Dziękuję.
tlum. st (KAI) / Watykan